panna młoda przed śmiercią

panna młoda w rogu sali jeszcze kluska namiętności nieprzerwana

bezkształtne ciągotki

prawa kieszeni

grzebienie oddechu

świetlice mów

w przebraniu odpowiedzi

i inne niepodobne

figury nikomu

wędkarz zmierzch swędzi

otoczony przez mywyje

po rozmazaniu pojęć życie podnosi się jak gdyby nigdy nic

mdły z czułością w rtęci

samica już odbyta

ambitna tytuł

usterka samca

ponętny uchwyt kleryka macka biskupa roboty ziemne wszyscy oczekują lepszej pogody

dozgonnie powleczony nadzieją cierń oka szelest

gdy żmija płonie

świat poszukuje kurztosza

porządek to maska rozpaczy

zoolog objęty widokiem

pokaż zęby i popatrz na mnie

albo stanie dębu

czy to normalne zjawisko?

krowa z wyjątkiem mąki

ciszą okaleczony

muł w wiekach średnich

wydalony z przebudzenia

fale bez odbiornika

w przeklętych rajstopach

obelga całkowicie naprężony w wodzie

wstręt podrywa mdłości na zupę

zdyszany szpieg w istocie olejek

muzey al’pinizma

musée de l’alpinisme

登山博物館

mankiet pingwina

a niby dlaczego to co przemyślane jest bardziej niż nie?

ja hotel kamienny scyzoryk

lata upoważnione do przebiegania okrakiem

ostrokrzew wygwizdana paluszkiem uwagi

kotlet w halce z najdotliwszej pojękliwości

łąka na męską stronę wywrócona

mak płatny przy odbiorze płuca

każda kobieta w cieście

rozsiada się

wzdłuż drogi słoneczników zgraja

modelka schowana w uśmiechu poręcznym

klimat w klinice wygodnie ogrodzony

błyskotliwy łagodnie duchowny mruga pogrzebacz

łotr na apostole uchylając powiekę

pszczelarz z litości spłoszony plombą

bank fal bank chwil falbanki

rutyna ciągnie puste sanie

wieczne pióra

i wszystko tnące idee

gangrena dorasta

żona zdradza swoją rolę

drut posadził musztardę i się pasie wystrzał

żel ukryty w przymrozku

szafirowy fartuch modrzewi

patelnia wyglądająca jak żywa

jan sebastian potuptamy

na odwrót otulona drogą polna

do potargania

domysłem świat świeci

domysłem świat ślepnie

dotyk inne mamiątki

mokra skóry noc

z zewnątrz niewidoczna

wewnątrz bezdenna

ojciec bobu

matka sarniny

kobieta od podawania krzeseł

pięknieszara

istota czarna jak chleb

wysokość bez pożegnania

na końcu języka

w trakcie nadaremności

w obcisłej spódnicy

okɔliczności

inna postać tli się w każdej postaci musisz to zobaczyć przed śmiercią